„Boże Narodzenie na Warmii i Mazurach”

Święta Bożego Narodzenia, w chrześcijańskiej  tradycji, upamiętniają narodziny Jezusa Chrystusa. Jest to stała uroczystość liturgiczna, która przypada zawsze na 25 grudnia. Boże Narodzenie poprzedza okres  trzytygodniowego oczekiwania, zwanego adwentem. O tym jak Boże Narodzenie wyglądało na Warmii i Mazurach opowiada Angelika Rejs, kierownik Muzeum im. J. G. Herdera w Morągu:

– Zanim zaczniemy omawiać tradycje i zwyczaje Świąt Bożego Narodzenia, przyjrzyjmy się słowu święto. W definicji nauk o kulturze całą rzeczywistość kulturową zwykło się dzielić na dwie sfery – sacrum i profanum. Profanum to strefa odnosząca się do wszystkiego co powszednie, codzienne. Sacrum natomiast to sfera uświęcenia, odświętności. Obie sfery nie istnieją bez siebie, codzienność i święto wzajemnie się dopełniają, a przez to są dla siebie przeciwstawne. Święto jest czymś niezwykłym i wyjątkowym – czasem radości, niecodziennych przeżyć. Przejście pomiędzy czasem sacrum a profanum jest niezwykle istotne, żeby człowiek bez problemu mógł zmieniać chwilowo charakter swojego życia – różny w każdym z tych czasów. Taką graniczną datą pomiędzy codziennością a świętami, profanum a sacrum, jest Wigilia Bożego Narodzenia. Wigilia zmienia bowiem codzienność w niecodzienność. Wigilia jest rytualnym wstępem do świąt Bożego Narodzenia, które w polskiej (i słowiańskiej) tradycji nazywały się Godami, okres ten trwał do 6 stycznia, czyli święta Trzech Króli.

Dzień Wigilii

Dzień Wigilii zawiera na Warmii i Mazurach bardzo wiele elementów kościelnych. Nawet na katolickiej Warmii w dniu tym nie przestrzegało się postu. Potrawy wieczerzy wigilijnej często nie różniły się od potraw dnia powszedniego. Przy bogatszej kolacji na stół podawało się często gęś, mięso i chleb razowy. Na talerzyki każdemu kładziono kuchy i bombony (cukierki). Nie znany był też na Warmii i Mazurach do 1945 roku zwyczaj łamania się opłatkiem. Obecnie na całym  terenie stawia się w tym dniu choinkę, zwyczaj ten przyjął się dopiero ok. roku 1910 dawniej w tym dniu stawiano snop zboża w kącie izby.

Snop zboża był główną ozdobą świąteczną w wiejskiej izbie. Snopy nie wymłóconego zboża (pszenicy, żyta, jęczmienia lub prosa) ustawione w czterech kątach symbolizowały rolniczy dostatek i nadzieję na przyszłość. Z tej słomy a także z siana pod obrusem, pod koniec wieczerzy, panny i kawalerowie wyciągali pojedyncze łodyżki. Jeżeli wyciągnął ktoś zieloną jeszcze słomkę, wróżono, że w najbliższym karnawale znajdzie oblubieńca. Jeśli słomka, okazywała się bardzo wyschnięta oznaczało to zły znak – śmierć.

Wierzono też, że w noc wigilijną  bydło rozmawia ludzkim głosem, ktoś kto jednak to usłyszy w krótkim czasie umrze. Powszechnie znane było opowiadanie o gospodarzu, który podsłuchując rozmowę swoich wołów usłyszał, jak rozmawiają o jego bliskim pogrzebie. Gospodarz tak się przejął tym co usłyszał, że następnego dnia zmarł.

Sługi z szemlem

W wigilię Bożego Narodzenia wsie warmińskie obchodzili przebrani chłopcy – sługi z szemelem. Grupa 10-12 chłopaków, przebranych w białe długie koszule przepasane prowozem, za który zatykali kańczuk albo kopeć (bat). Na twarze nakładali maski z brodami i wąsami. Najważniejszy w pochodzie przebierańców był szemel – biały koń, którego sporządzenie wymagało dużo pracy. Przygotowywano go już w adwencie. Głowa była wystrugana z drewna i osadzona na dość długim kiju, do którego przymocowywano dwa przetaki. Między przetaki wchodził chłopak, ujmował w ręce kij z głową szemla i wszystko prócz głowy nakrywano białą płachtą. Z tyłu do płachty przyczepiano długi ogon.

Towarzyszący szemlowi sługa trzymał go za uzdę i od czasu do czasu trzaskał koniuszkiem, a szemel podskakiwał, wyrywał się i głośno rżał.

Przed wejściem do domu jeden przebieraniec z grupy pytał się głośno „czy wolno sługą wejść”. Jeśli pozwalano pierwszy do izby wbiegał szemel i głośno rżał, a dzieci chowały się po katach i uciekały na zewnątrz. Pośród przebierańców jeden był przebrany za babę i zbierał do kosza dary. Dostawali kiełbasę, wódkę, pieczywo i owies dla szemla. Inny zaś sługa pytał się dzieci czy są posłuszne, musiały też odmówić pacierz. Jeśli dzieci były grzeczne dostawały od szemla w nagrodę prezenty (drobne podarki), które były podsuwane słudze przez rodziców.  Po obejściu wszystkich chat na wsi, chodzili  jeszcze na wybudowania i nieraz wędrowali całą noc z hałasem i okrzykami, wszędzie mile witani i gościnnie przyjmowani.

Obecnie prezenty dzieciom przynosi Mikołaj.

Gody

Święta Bożego Narodzenia nazywane są na całym terenie Warmii i Mazur godami lub godnymi świętami. Należą do największych uroczystości w cyklu dorocznych obrzędów ludowych. Geneza Bożego Narodzenia wywodzi się od rozszerzania chrześcijaństwa na inne pogańskie ludy, co powodowało nawarstwianie się kolejnych obyczajów. W krajach słowiańskich wraz z przesileniem słońca, ludy słowiańskie obchodziły uroczystość ku czci zmarłych przodków. Z tego powodu w wielu zwyczajach, zwłaszcza wigilijnych, występują bardzo wyraźne elementy zaduszne. Także na Warmii powszechnie wierzono, że w Wigilię dusze zmarłych przodków pojawiały się na ziemi, by razem z żyjącymi spędzić ten wieczór.

Na Warmii i Mazurach nie była znana tradycyjna wieczerza wigilijna i dzielenie się opłatkiem. W ten dzień od południa wystrzegano się niektórych prac w gospodarstwie: prania, przędzenia, rąbania drewna itp. Zakaz ten obowiązywał przez wszystkie dni od Bożego Narodzenia do Trzech Króli – czyli dwanaście dni, które na Warmii nazywano dwunastkami, na Mazurach były to święte ziecory lub guziny. Obserwowano w te dni pogodę, ponieważ każdy z dwunastu dni wyznaczał pogodę na kolejny miesiąc w roku.

Pierwsze święto

W pierwsze święto na obiad gotowano groch. W bogatszych domach do grochu każdy z domowników dostawał kawałek gęsiny. Przeważnie jednak na ten świąteczny obiad był groch ze słoniną. Jedzenie grochu w pierwsze święto miało zapewnić powodzenie i urodzaj w Nowym Roku.

Jutrznia na Gody

Dla Mazurów Jutrznia na Gody, odbywająca się o poranku w pierwsze święto Bożego Narodzenia, była jedną z największych uroczystości. Jutrznię zawsze śpiewano i recytowano po mazursku, gwarą, w której zachowało się wiele staropolskich słów i zwrotów. W końcu XIX i XX wieku germanizowane dzieci w szkolnictwie na Mazurach było przyczyną zaniechania Jutrzni. Mazurzy nie chcieli tej swojej wielkiej uroczystości religijnej odprawiać w języku niemieckim. Jutrznia była uroczystością religijną, w której brali udział wszyscy mieszkańcy. Główną rolę grały jednak dzieci w wieku szkolnym, jako pasterze, aniołki, sierotki, które śpiewały i recytowały pieśni i wierszyki. Nauczyciel zobowiązany był do ułożenia całej akcji Jutrzni i wyuczenia dzieci pieśni i oracji. Dzieci ubrane były w białe koszule przepasane kolorową wstążką, chłopcy mieli na głowach wysokie korony z pozłacanego papieru, a dziewczęta wianki z kwiatów.

Rogole

Kolędowanie w okresie między Bożym Narodzeniem a Trzema Królami należy do prastarego zwyczaju, wywodzącego się z obrzędowości pogańskiej. Na Warmii kolędników nazywano rogalami. Nazwa ta pochodzi prawdopodobnie od zwyczaju częstowania dużymi pączkami z rogami, które wyglądały jak rogale. Na Warmii rogale chodzą między Nowym Rokiem a Trzema Królami. W zespole rogali z maszkar zwierzęcych chodzili zawsze niedźwiedź lub bocian czasami koza. Zwierzęta te symbolizowały siły płodności (koza) oraz siły przyrody przychylne (bocian) i wrogie człowiekowi (niedźwiedź). Maszkarom zwierzęcym towarzyszył dziad, baba, czasem diabeł, kominiarz i wojak.  Rogole oczekiwani byli w każdym domu. Śpiewane przez kolędników pieśni i życzenia miały przynosić domownikom pomyślność na przyszły rok.

(red./fot. dw)