AktualnościHalo Morąg

Zatoka Braniewo zbyt mocna. Huragan Morąg wysoko pokonany

W sobotnie popołudnie Huragan Morąg rozegrał spotkanie 4. kolejki Ligi Okręgowej. Rywalem była Zatoka Braniewo – jeden z głównych faworytów do awansu. Niestety, gospodarze okazali się zdecydowanie lepsi i wygrali aż 10:1. Huragan Morąg po porażce w Braniewie: „Czuję się za to odpowiedzialny” – z trenerem Dariuszem Giemzą i zawodnikiem Wiktore Freiginem rozmawia Paweł Makowski. Po bolesnej porażce 1:10 z Zatoką Braniewo trener Huraganu Morąg, Dariusz Giemza oraz zawodnik dzielą się swoimi odczuciami i analizują sytuację zespołu.

Szybki początek i dominacja Zatoki

Mecz rozpoczął się bardzo źle dla Huraganu. Już w 2. minucie Adam Wolak otworzył wynik, a w 17. minucie powiększył prowadzenie. Kilka minut później do siatki trafił Kuba Szpakowski.

Końcówka pierwszej połowy to prawdziwy pokaz siły Zatoki. Bramki zdobyli Bartłomiej Tyrawski i Oskar Rynkowski, a tuż przed przerwą pechowa interwencja obrońcy Huraganu zakończyła się golem samobójczym. Do szatni gospodarze schodzili z prowadzeniem 6:0.

Kolejne ciosy po przerwie

Po zmianie stron Zatoka nie zwalniała tempa. Trzeciego gola w meczu zdobył Adam Wolak (55’), a Rynkowski dorzucił dwa kolejne trafienia (64’, 77’), kompletując hat-tricka.

Dopiero w 89. minucie Huragan zdołał odpowiedzieć – honorowe trafienie zaliczył Wiktor Freigin, ustalając wynik na 10:1.

Trudna lekcja dla Huraganu

Zatoka Braniewo potwierdziła swoją siłę i pewnie sięgnęła po komplet punktów, prezentując wysoką skuteczność oraz przewagę fizyczną. Huragan natomiast zapłacił wysoką cenę za błędy w defensywie i brak skuteczności w ataku.

Choć wynik jest bolesny, zespół z Morąga zapowiada walkę o rehabilitację w kolejnych kolejkach. Sezon dopiero się rozpoczął, a przed drużyną jeszcze wiele okazji do zdobycia punktów.

Strzelcy bramek

Zatoka Braniewo: Adam Wolak (2’, 17’, 55’), Kuba Szpakowski (23’), Bartłomiej Tyrawski (41’), Oskar Rynkowski (42’, 64’, 77’), gol samobójczy
Huragan Morąg: Wiktor Freigin (89’)

Na „trzy szybkie” odpowiada trener Dariusz Giemza

P.Mak: Coś pozytywnego w grze pomimo tej porażki??

D.G: Naprawdę mój wachlarz tolerancji jest bardzo duży, ale to co stało się w meczu z Zatoką wyczerpało totalnie moją cierpliwość. Nie, nie widzę nic pozytywnego po ostatnim meczu. Jest mi bardzo wstyd, że doszło do takiego blamażu. Mogę tylko bardzo mocno przeprosić kibiców i ludzi związanych z klubem za to, że Was zawiedliśmy i upokorzyliśmy. Jest mi wstyd, że będąc częścią tego klubu od kilku ładnych lat, dla którego udało mi się wygrać kilka awansów i pucharów jestem osobą, która ich zawiodła. Jest mi wstyd, że ludzie, którzy przyjechali za swoją drużyną tyle kilometrów musieli to oglądać. Powinniśmy jako zespół zwrócić im koszty tej podróży. Milo jest , że kibice jeżdżą za nami, dla nich powinna być ta wdzięczność, ale co niektórzy chyba o tym zapomnieli. Kiedyś być może i nam przypadnie być kibicem Huraganu jak będą grali tam nasi najbliżsi i naprawdę nie chciałbym i pewnie inni też, doznać takiego upokorzenia. Jest mi z tym bardzo źle. Czuję się za to odpowiedzialny.

A czy zespół wyciągnie wnioski-zobaczymy, czy zasługujemy na noszenie herbu klubu na sercu.

P.Mak: Co do poprawy??

D.G: Do poprawy hmmm , bardzo wiele. Zacznijmy od wyczyszczenia głów, dziwnych pretensji, obawy przed wyjściem ze strefy komfortu i tak po męsku ścisnąć się za przysłowiowe „ja…..” i już więcej nie dać powodu , żadnemu sympatykowi Huraganu i oczywiście samym sobie, aby taka sytuacja miała miejsce.

P.Mak:Kilka słów o Filipie Sawickim, drugim bramkarzu?

D.G: Filip wrócił do gry po rocznej przerwie. Wznowił treningi – pięć, sześć tygodni temu. Pracuję na treningach ciężko aby wrócić do swojej dyspozycji i powalczyć realnie o nr. 1 w bramce. Pomimo niedyspozycji Szymona, który boryka się z problemami zdrowotnymi, w meczu pucharowym bardzo godnie go zastąpił, był pewny w swoich interwencjach. To był dla niego bardzo mocny impuls przed sobotnim meczem, kończąc mecz w Gronowie „na zero z tyłu”.

Wychodząc na mecz z Zatoką widać było, że jest „z nami”, że możemy na niego liczyć, motywował chłopaków w kółku przed meczem. Niestety zespół nie pomógł mu za bardzo. Ja zawsze mówię wszystkim i będę bronił swoich bramkarzy i dążył to tego, aby każdy to zrozumiał, że bramkarz to ostatnie ogniwo obrony. Do niego piłka musi przejść przez kilka stref, gdzie są koledzy z drużyny. A obrona zaczyna się od napastnika. Napastnik może pomylić się kilkanaście razy i nikt tego nie będzie pamiętał w następnym meczu, ale jak bramkarz się pomyli to jest problem. I jeszcze jedno najważniejsze, na pewno nikt z chłopaków z „pola” nie chciałby się znaleźć w takiej sytuacji i wyciągać piłkę z siatki dziesięć razy nie czując wsparcia drużyny, na pewno nie, weźmy to mocno pod uwagę i wyciągnijmy wnioski.

Nie zrozumcie mnie też źle, że bramkarz ma przyzwolenie i może, no nie , oczywiście że nie, ale tak jak już wcześniej wspomniałem to ostatnie ogniwo obrony. Na pewno to dla niego ciężki czas. Wierzę, że Filip to mocny facet i poradzi sobie z problemem szybko, aby móc być naszym mocnym punktem w kolejnym meczu. Ja jestem jak najbardziej za nim , jak i za każdym zawodnikiem z zespołu który potrzebuje pomocy i dołożę wszelkich starań, aby wrócił mocniejszy. Nie zapomnijmy, że mamy jeszcze trzeciego bramkarza Damian Jakusika, które też daje z siebie maxa na treningach i też pewnie nie długo zacznie deptać po piętach starszym kolegom po fachu.

A także napastnik naszej drużyny Wiktor Freigin.

P.Mak: Atmosfera w szatni po tym meczu??

W.F: Nie da się ukryć, że atmosfera była ciężka, bo nikt nie lubi przegrywać w takim stosunku. Wiemy, że to lekcja, z której musimy wyciągnąć wnioski, żeby w kolejnych meczach wyglądało to inaczej.

P.Mak: Czym dla mnie jest Huragan Morąg??

W.F: Huragan Morąg to klub, z którym jestem związany emocjonalnie od najmłodszych lat. To zespół, który potrafi razem przegrywać i razem wracać silniejszy.

P.Mak: Kilka słów o Filipie Sawickim, drugim bramkarzu?

W.F: Filip to solidny bramkarz, który ciężko pracuje na swoją szansę. To zawodnik, na którego można liczyć zarówno na boisku, jak i poza nim.

(red./wywiad opublikowany na Fb MKS Huraganu Morąg/fot. grafika MKS Huragan Morąg)